Od dziesięciu miesięcy i 6 dni pracuję w trzeciej w swoim życiu korporacji. O tym, że to dla mnie dramat nie będę teraz pisać, bo to temat na oddzielny wpis. Teraz chciałabym wspomniec o pewnym fakcie jaki zaobserowałam na przestrzeni lat. Otóż wykonywanie swoich obowiązków "na odwal się". Gdy pracowałam na "słuchawce", po tygodniu szkolenia musiałam już być kompetentnym pracownikiem, bo tego przede wszystkim oczekiwał klient, bo co go to obchodzi, że jestem nowa. Nie potrafiłam sobie poradzić z moim ciagłym zażenowaniem wynikającym z braku doświadczenia a co za tym idzie z brakiem wiedzy. Było mi tak nieprawdopodobnie wstyd, że nie jestem w stanie wykonać swojej pracy na 100%, że nie jestem profesjonalna i rzeczowa. Ku mojemu zdziwieniu współpracownicy zupełnie nie rozumieli o co mi chodzi. Nie mieli najmniejszego problemu z faktem, że nie znają odpowiedzni na wiele pytań klientów, mieli jednak na tyle dużą chęć wybrnięcia z niekomptenecji z twarzą, że śmiało wprowadzali klienta w błąd, żeby "wyżej" nie wydało się, że czegoś nie wiedzą. Ja po każdej rozmowie gdy nie ogarniałam jakiegoś zagadnienia, próbowałam ustalić wszystkie możliwe fakty z nim związane żeby tylko podobna porażkowa sytuacja się nie powtórzyła. Inni w takim "doszkalaniu" się nie widzieli sensu, wiec notorycznie popełniali te same błędy. W obecnej pracy spotykam się z masą nieścisłości wynikających z niedbałości pracownika, z jego lenistwa i braku chęci do wykonywania swoich obowiązków porządnie. Nie potrafię tego pojąć. Ciśnie mi się na usta: dostajesz wypłatę za wykonaną pracę dlaczego sie do jej wykonywania nie przykładasz?! Wielokrotnie od swojego przełożonego słyszałam o co ci chodzi "to nie apteka" taki tekst nieustannie wprawia mnie w osłupienie. Nie rozumiem i chyba nigdy nie zrozumiem, ale może to juz tak jest, że nie wszytsko da się zrobić na tip top tylko ja jeszcze o tym nie wiem?


0 komentarze:
Prześlij komentarz