Search

Content

środa, 15 października 2014

Kiedyś traktowałem wszystkich dobrze, teraz z wzajemnością

„Kiedyś traktowałem wszystkich dobrze, teraz z wzajemnością” przyznam, że ten cytat z Hopkinsa nie daje mi spokoju. Odkąd pamiętam jestem w fazie „dobrze” i nie wyobrażam sobie co by się musiało stać żebym zmieniła zdanie. Jednak dlatego jestem rozdarta, iż w chwilach trudnych tak zwanej niesprawiedliwości czuję, że mogłabym przejść na etap „z wzajemnością”. Niedługo później dopadają mnie wątpliwości dlaczego nie zawsze mam traktować ludzi dobrze. Wychodzę z założenia, że na to jaka dana osoba jest składa się szereg czynników, przeżyć, doświadczeń. Nie uważam, że ktoś jest z natury zły, tylko niestety stało się w jego życiu coś co sprawiło, że już nie do końca dobry jest. Tak tylko dlaczego ja każdego potrafię usprawiedliwić i nadstawiam drugi policzek. Ile mogę wierzyć, że ta osoba się ogarnie i tak naprawdę jakby mogła coś zmienić byłaby dla mnie dobra. Tu jest właśnie tez zgrzyt ta ciągła gonitwa myśli. Czy zmiana nastawienia byłaby zwycięstwem czy porażką. Czy do przekonania, że należy mi się jak najlepsze traktowanie się dorasta czy świadczy to o zgorzknieniu. Od razu zaczynam sobie wyobrażać sytuację, że wszyscy ludzie odpłacają się sobie tym samym i nagle świat staje się tak strasznie zły. A tak naprawdę bycie miłym i życzliwym na co dzień przecież tak dużo nie kosztuję. Jak mantra wracają do mnie myśli, ze jeśli każda osoba byłaby dla siebie dobra, jak pięknie by było. Może to trywialne, ale przecież prawdziwe i zupełnie proste. Po co pamiętać zwady, pogrążać się w nienawiści jak największą zemstą jest właśnie wybaczenie. Ja sama w codziennej gonitwie zapominam, że jednak życie jest krótkie i zdecydowanie należałoby się skupiać na tym, co ma realną wartość, gniew i kłótnie raczej jej nie mają.


                                                                                (httpwww.onebillionrising.orgwp-contentuploads201402Justice_380.png)

0 komentarze:

Prześlij komentarz